wtorek, 22 marca 2011

Trening czyni mistrza, czyli, co wyprawialiśmy na próbach

A działy się rzeczy i dziwne i straszne. Dzikie szaleństwo i konieczność opanowania żywiołów artystycznych doprowadzały mnie do białej gorączki. Konieczność przekrzykiwania niektórych rozentuzjazmowanych pań doprowadzała do krótkich spięć, a raz ( nie pamiętam, czy tylko raz ;/) to nawet wyszłam sobie z próby.
Pomimo tego dominowały śmiech i twórcze pomysły. Udokumentowane są próby z przygotowań do pierwszego "Święta rodziny", czyli inscenizacji dla rodziców. Niestety, nie są one najlepszej jakości, gdyż z telefonu niewiele się wyciśnie. Mimo wszystko miłego oglądania :)

powtórka "Świtezianki" w nieco zmienionym składzie. Michał już się nie wyprze, że chodził na kółko w pierwszej klasie ;)

Co by tu wykombinować...?


No i spróbuj tu zachować powagę...

Jacek jako leśniczy ma kiepski wzrok


Krasnale bez przebrania

"Och, jaka ta próba męcząca", czyli Olka wycierająca podłogę i Zuzia bez głowy szykująca się do odlotu.
Bez miotły nic z tego xD


No i co tam napisali w tym scenariuszu?




Kółkowicze prawie w całej okazałości

A tak rodzinnie sobie stanęli... xD


Córkę emo trzeba zrozumieć i pocieszyć ;)

Pierwszy występ Karoliny i Marty


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz